Miesięczne archiwum: Marzec 2013

Recepta na kryzys: Hayek czy Keynes?

Nie ulega wątpliwości, że zarówno Friedrich von Hayek jak i John M. Keynes to wielcy ekonomiści XX wieku. Ich poglądy miały i nadal  mają duży wpływ na podejmowanie decyzji gospodarczych w wielu krajach. Hayek był wybitnym przedstawicielem austryjackiej teorii ekonomii, zwolennikiem liberalnej doktryny gospodarczej.  Z kolei Keynes był zwolennikiem interwencjonalizmu państwowego, czyli w przeciwieństwie do Hayka popierał bezpośrednie interwencje państwa w rynek.

Obaj ekonomiści źródła kryzysów upatrywali, najogólniej ujmując, w nadmiernym zadłużeniu. Jednak każdy z nich przedstawił całkiem odmienne, wręcz kontrastowe, teorie radzenia sobie z zaistniałym kryzysem. Hayek uważał, że aby uzdrowić gospodarkę należy zmniejszać inwestycje i zwiększać oszczędności, a z kolei Keynes był zwolennikiem zwiększania wydatków, konsumpcji i zmniejszania oszczędności. Ze względu na moje liberalne poglądy i postulat ograniczania ingerencji władz państwowych w gospodarkę jestem zdania, iż to Keynes bardziej się mylił. W poniższych argumentach postaram się udowodnić moją tezę.

Według Hayka państwo powinno powstrzymywać się od nadmiernego stymulowania gospodarki bo może to wywołać długotrwałe załamanie gospodarcze. Zadaniem państwa, według tego ekonomisty, powinno być przede wszystkim kontrolowanie podaży pieniądza i prowadzenie neutralnej, odpolitycznionej polityki pieniężnej, w tym utrzymywanie odpowiednio wysokiej stopy procentowej. Państwo nie powinno dopuszczać do sytuacji w której banki udzielają zbyt dużej ilości kredytów. Powoduje to bowiem zwiększanie produkcji dóbr inwestycyjnych, a w rezultacie niedobór dóbr konsumpcyjnych i wzrost inflacji, który doprowadza do wzrostu stóp procentowych i niedokończenia procesów inwestycyjnych, co prowadzi do recesji. Mechanizm ten był widoczny w czasie kryzysu w USA, który miał miejsce od 2001 r. Zastosowanie teorii Hayeka dotyczącej utrzymania w ryzach polityki pieniężnej mogłoby złagodzić skutki kryzysu.

Kolejnym argumentem przemawiającym za teorią Hayeka są mniej szkodliwe dla gospodarki metody walki z kryzysem Ekonomista ten uważał, że władze powinny powstrzymywać się od interwencjonizmu i pozwolić nieefektywnym podmiotom gospodarczym upaść, respektując zasady wolnego rynku. Skutkiem tego jest samooczyszczenie się gospodarki. Nie można usprawiedliwiać zwiększania wydatków publicznych keynesowską teorią stymulowania popytu bo może to doprowadzić do kryzysu zadłużeniowego państwa, w wyniku niemożności spłacania przez nie długów, jak to ma miejsce obecnie np. w Hiszpanii. Warto w tym miejscu także zauważyć, że keynesowskie interwencjonistyczne działania państwowe wywołują inflację, która zmniejsza dochód rozporządzalny podmiotów gospodarczych.

Ostatnim moim argumentem potwierdzającym wyższość teorii Hayeka nad teorią Keynesa jest fakt, iż warunki funkcjonowania gospodarek krajów od czasów opublikowania tej drugiej teorii zmieniły się na tyle, że została ona zdezaktualizowana. Obecnie bowiem, w wyniku postępującej globalizacji, gospodarki krajów są od siebie bardzo zależne. Podejmowanie więc przez państwo działań interwencjonistycznych, o ile skuteczne byłoby w okresie Wielkiego Kryzysu, ma aktualnie niewielki sens. Poniesione przez państwo wydatki na rzecz pobudzenia koniunktury w dzisiejszych czasach często okazują się bezcelowe – na gospodarki wpływają bowiem w dużej mierze czynniki zewnętrzne (egzogeniczne), które niwelują pożądany przez władze efekt. Przykładem nieskuteczności działań interwencjonistycznych jest obecny kryzys w strefie euro, wywołany między innymi przez nadmierne zadłużenie państw, które nie przyczyniło się do poprawy sytuacji gospodarczej. Być może dzięki ograniczaniu wydatków budżetowych w Polsce w ostatnich latach i ścisłemu trzymaniu się ustawowych limitów zadłużenia, kryzys gospodarczy nie jest odczuwalny w naszym kraju tak mocno jak w innych krajach Unii Europejskiej.

Podsumowując przedstawione wyżej argumenty uważam, że w dzisiejszych czasach bardziej racjonalna wydaje się teoria Hayeka i patrząc z tej perspektywy, bardziej mylił się Keynes. Z drugiej jednak strony teorie Keynesa nie są bezpodstawne i nie należy ich całkowicie odrzucać. Warto na przykład, idąc za Keynesem, pobudzać konsumpcję w okresie spowolnienia gospodarczego, ale nie robić tego poprzez zwiększanie wydatków państwa, ale poprzez zapobieganie pesymizmowi społeczeństwa i próbę przekonania go do nieograniczania wydatków, co z pewnością złagodziłoby skutki spowolnienia.