Archiwum kategorii: Newsy Gospodarcze

Ceny cukru a zmowa cenowa

Co pewien czas media nagłaśniają gwałtowne wzrosty cen różnych produktów, często odpowiedzialność za to zjawisko zrzucając na producentów. Tak było niedawno z cukrem – jego cena urosła do niebotycznych rozmiarów i od razu pojawiły się przypuszczenia, że polskie firmy zawiązały zmowę cenową, czyli wspólnie ustaliły cenę cukru, nie dopuszczając do jej obniżki. W powyższym przypadku jednak najprawdopodobniej przyczyną podwyżki był zbyt mały limit produkcyjny ustalony przez Unię Europejską dla Polski, co w połączeniu z wysokimi notowaniami cukru na świecie wywindował cenę w sklepach do 5 – 6 zł za kilogram. Powodem zwyżki był też nadmierny eksport cukru w porównaniu z wielkością produkcji oraz gwałtowna reakcja konsumentów na podwyżki (robienie domowych zapasów). Obecnie ceny cukru zaczęły spadać dzięki interwencji Komisji Europejskiej (zwiększenie limitów). Pomimo powyższych argumentów sprawę wzrostu cen cukru w polskich sklepach pod kątem spekulacji bada Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

W wielu przypadkach dochodzi jednak do zmowy cenowej sprzedawców, stąd też przypuszczenia UOKiK nie są zupełnie bezpodstawne. Ta zmowa cenowa to inaczej kartel. Na czym polega? Kartel to organizacja niezależnych, często konkurujących wcześniej ze sobą, producentów dążących do wypracowania wspólnej polityki cenowo – ilościowej w celu maksymalizacji wspólnego zysku. Innymi słowy producenci chcą sprzedać więcej po wyższej cenie i tym samym powiększyć przychody. Czy to możliwe? Tak, o ile będą oni przestrzegać przyjętych wcześniej ustaleń, dotyczących ceny dobra i sprzedawanej ilości. Każdy przedsiębiorca w kartelu może sprzedawać tylko tyle produktów, ile pozwala mu wyznaczona kwota produkcyjna, nie może też zawyżać ani zaniżać nałożonej z góry na te dobra ceny. Spełnienie tych warunków przez członków kartelu prowadzi do rzeczywistego zwiększenia ich przychodu. Przedsiębiorstwa te działają tak, jakby były monopolem, czyli jedynym producentem dobra na rynku, które nie ma zamienników, i jednocześnie cenodawcą. Konsumenci są wiec w trudnej sytuacji, gdyż muszą kupować dane dobro po zawyżonej cenie. Taka sytuacja nie trwa jednak w nieskończoność. W końcu któreś z przedsiębiorstw odkrywa, że właściwie opłacałoby się mu bardziej sprzedać więcej dóbr, zarobiłby przecież więcej przy zawyżonej cenie. Z czasem każdy z producentów zaczyna oszukiwać, nie przestrzegać ustalonych limitów. Większa ilość dobra na rynku z czasem powoduje spadek ceny (konsumenci nie potrzebują tak dużo dóbr) i kartel zostaje rozwiązany.

Reforma OFE – mój komentarz

O co chodzi z OFE?

Ministerstwo Finansów zamieściło na YouTube filmik, który ma rozjaśnić wszelkie wątpliwości Polaków związane z reformą w systemie emerytalnym. Jest tak, zrobiony, aby naprawdę każdy zrozumiał rządowe plany w tej kwestii.

W związku z powyższym, pozwolę sobie zamieścić jedynie moją krótką opinię dotyczącą reformy Otwartych Funduszy Emerytalnych, przyłączając się tym samym do debaty która rozgorzała ostatnio w mediach i w domach Polaków.  Nie jestem ani zwolenniczką ani przeciwniczką tego pomysłu. Mam do niego stosunek neutralny ponieważ dostrzegam zarówno wady jak i zalety proponowanych zmian.

Główną zaletą jest to, iż te reformy pozwolą na znaczne oszczędności (wg. pomysłodawców ponad 19 miliardów złotych w 2012r).  Dług publiczny Polski w 2010r. ledwo nie przekroczył 55% PKB. Rząd zdaje więc sobie sprawę, że musi zmniejszyć wydatki lub sięgnąć do kieszeni podatników. Najszybszą i najbardziej korzystną (nie uderzającą bezpośrednio w portfele Polaków, nie wywołującą specjalnych protestów i zapewniającą duże oszczędności) reformą okazały się właśnie zmiany w OFE. Dzięki tym oszczędnościom być może rząd poprzestał w tym roku na jednoprocentowym wzroście VATu, nie narażając się za bardzo wyborcom.  Dużym plusem reformy jest też zachęta do dodatkowego oszczędzania na emerytury (tzw. III filar). Od 2012 r. 4% wpłaty na indywidualne konta zabezpieczenia emerytalnego będzie można odpisać od podstawy opodatkowania. Jakąś zaletą jest też to, że jeżeli prognozy twórców reformy się sprawdzą (utrzymanie PKB Polski na obecnym lub wyższym poziomie) może uda się nieznacznie zwiększyć wielkość emerytur. Specjalne, nowe konto w ZUS, gdzie trafią pieniądze dotychczas przekazywane do OFE będzie bowiem indeksowane wzrostem PKB i inflacji.

A teraz wady. Reforma OFE może spowodować zmniejszenie emerytur (jeżeli PKB i inflacja będą niskie). Ponadto od pojawienia się pomysłu na zmiany dług publiczny Polski wzrósł z ok. 670 mld zł do prawie 780 mld zł, co pokazuje, że emerytalna ulga dla budżetu nie rozwiąże problemów polskich finansów.  Wkrótce i tak trzeba będzie znaleźć większe oszczędności lub zwiększyć dochody państwa (podatki). Na potrzebę gruntownych reform  zwracają nam nawet uwagę nawet międzynarodowe media. Katastrofalnego stanu naszych finansów nie da się ukryć, a mogą one np. zrażać zagranicznych inwestorów do inwestowania w Polsce czy obniżać wartość i popyt na  rządowe papiery wartościowe.  Ponadto zapieramy się reformy emerytalnej z 1999r, która była uznawana dotąd za jeden z sukcesów polskich przemian, za którą chwalono nas na arenie międzynarodowej. Udajemy, że dokonaliśmy małej poprawki – ale chyba nikt nie uwierzy, że jest nieznaczna i przynosi same korzyści.

Geniuszy od oszczędności w naszym rządzie nie ma, a szkoda. Może uważają się za takowych ci, którzy stworzyli reformę OFE. Dla ich przyjemności mogę ich tak nazwać, jeżeli reforma OFE nie przyniesie szkód a wniesie same korzyści, które tak zachwala rząd. Przewiduje się, że jeżeli wielkość urodzeń dzieci się nie zwiększy to przy obecnym systemie emerytalnym może zabraknąć pieniędzy dla dzisiejszych dwudziestolatków. Najlepszą wskazówką dla przyszłych emerytów są słowa ministra finansów z ostatniej debaty nad reformą OFE: „Nie jesteśmy w stanie powiedzieć, jak przyszłość będzie wyglądała”. Może więc warto skorzystać z III filaru, tak na wszelki wypadek…