Rynek inwestycji emocjonalnych w Polsce

W II kwartale 2012 roku oszczędności, czyli nieskonsumowana cześć dochodu rozporządzalnego[1] polskich gospodarstw domowych wyniosły 1 bln zł[2]. W dobie spowolnienia gospodarczego główną formą ich alokacji były bezpieczne, jednak oferujące niską stopę zwrotu, bankowe konta oszczędnościowe[3]. Najmniejszym zainteresowaniem Polaków cieszą się opcje, kontrakty futures czy inwestycje alternatywne. Warto jednak zwrócić szczególną uwagę polskich inwestorów na te ostatnie, a zwłaszcza na należące do nich inwestycje emocjonalne. Dlaczego? Nawet w dobie zawirowań gospodarczych zapewniają one, cenione przez Polaków, bezpieczeństwo i często kilkunastokrotnie wyższe zyski niż konta oszczędnościowe, a ponadto pozwalają na dywersyfikację portfela inwestycyjnego. Czym więc są inwestycje emocjonalne i co sprawia, że są tak wyjątkowe? Są to niefinansowe produkty alternatywne, których wartość zależy od ich unikalności, dostępności i walorów: estetycznych, zapachowych czy smakowych, jest więc zazwyczaj niezależna od bieżącej koniunktury makroekonomicznej czy sytuacji na rynkach finansowych[4]. Do grupy inwestycji emocjonalnych zaliczają się inwestycje w sztukę, whisky, wino i przedmioty kolekcjonerskie (m.in. stare samochody, stare książki czy pocztówki). Słowo „emocjonalne” w nazwie wiąże się z tym, iż o wartości tych aktywów decydują indywidualne odczucia. Choć same inwestycje powinny być emocjonalnie obojętne, to jednak wielu zaawansowanych w temacie inwestorów wiąże z nimi swoje hobby, zainteresowania i uczucia. Ta tendencja dotyczy przede wszystkim inwestycji w wino, whisky i sztukę – są to tzw. inwestycje w pasje (investments of passion). Celem niniejszego artykułu jest przybliżenie inwestycji emocjonalnych polskim inwestorom, jak i udowodnienie, że są to inwestycje z wysokim potencjałem osiągania zysków.

1. Inwestycje w sztukę

Inwestowanie w sztukę oznacza zamierzone połączenie walorów estetycznych z ryzykiem w tworzeniu dochodu. Sztuka obejmuje wiele obszarów, inwestować można więc w nie tylko w malarstwo, ale też w rysunek, grafikę, rzeźbę, czy fotografię, samodzielnie lub za pośrednictwem instytucji zajmujących się inwestowaniem na rynku sztuki. Przedmioty będące obiektem inwestycji odznaczają się najczęściej niską płynnością. Inwestowanie na rynku sztuki ma charakter długoterminowy, co oznacza okres 5-7 lat. Wymaga ono profesjonalnej, interdyscyplinarnej wiedzy, chociaż nawet  inwestycje eksperta obarczone są ryzykiem straty ze względu na trudności w uzyskaniu informacji na temat historycznych stóp zwrotu, nieprzewidywalność zmian mody, gustów, a przez to trudności z prognozowaniem stóp zwrotu oraz brak uniwersalnych regulacji dotyczących kształtowania się cen przedmiotów obrotu. Na wartość danego dzieła wpływają bowiem głównie jego jakość, autentyczność, popularność artysty, który je stworzył, zmiana gustów kupujących i wycena ekspertów.

Polski rynek sztuki jest rynkiem stosunkowo małym i młodym, funkcjonującym właściwie od 1991 r. Wykształcił się on po transformacji ustrojowej i znajduje się we wczesnej fazie rozwoju. Krajowy rynek sztuki jest równocześnie rynkiem dynamicznie się rozwijającym – tempo wzrostu jego wartości w 2011 r. wyniosło 16,8%, a w pierwszej połowie 2012 r. rynek osiągnął bezprecedensowy 90% wzrost w porównaniu do I półrocza poprzedniego roku. W związku z tym prognozuje się, iż rok 2012 zakończy się przy obrotach rzędu 70 – 80 mln PLN. Systematycznie rośnie też liczba zawieranych transakcji, która w 2012 r. wyniosła 2480 wobec 2024 w roku poprzednim. Wzrosty te tłumaczyć można przede wszystkim zwiększeniem zainteresowania polskiego społeczeństwa nabywaniem dzieł sztuki[5]. W 2011 r. obroty na polskich aukcjach oscylowały w granicach 40-60 mln PLN[6]. To jednak bardzo niewiele w porównaniu do wartości obrotów na rynku światowym, która w 2011 r. roku osiągnęła rekordową wysokość 36,6 mld PLN[7]. Cały polski rynek sztuki wart jest około 300 mln PLN[8], a światowy – 55 mld USD[9]. Najwięcej dzieł w Polsce sprzedaje się w Warszawie – około 95% wartości obrotu na całym rynku[10].
Rozpowszechnianiem sztuki w Polsce zajmują się przede wszystkim domy aukcyjne i to głównie na podstawie ich kondycji finansowej i obrotów ocenia się rynek sztuki. Największe z nich to Desa Unicum, Rempex i Agra-Art[11]. Inwestycji można dokonywać także kupując dzieła w galerii sztuki czy na aukcji internetowej lub korzystając z pośrednictwa funduszu inwestycyjnego czy banku. Różnorodne możliwości inwestycyjne na rynku sztuki w Polsce oferują obecnie takie spółki, jak: Stilnovisti, Wealth Solutions i Dom Aukcyjny Abbey House SA. Ten ostatni jest współwłaścicielem jedynego w Polsce funduszu zamkniętego Abbey Art Fund, który w ponad rok od założenia uzyskał 11% zysku. W 2012 r. ma w nim udział łącznie 45 inwestorów, którzy złożyli do funduszu łącznie 4 mln PLN. W porównaniu z funduszami zagranicznymi Abbey Art Fund jest funduszem niewielkim – np. amerykański fundusz Collectors Fund jest wart 20 mln USD i osiąga przeciętnie 28,5% zysku rocznie[12]. Ciekawą ofertę inwestycji na rynku sztuki proponuje też Wealth Solutions. Za minimum 50 tys. PLN (plus prowizje) można kupić udziały w pięcioletnim funduszu celowym, który 70-80% środków inwestuje w zagraniczne dzieła uznanych klasyków, a pozostałe 20-30% w dzieła polskich malarzy współczesnych. Spółka zachęca do inwestycji faktem, iż średnia stopa zwrotu dla sześcioletnich inwestycji w światowy indeks sztuki Mei Moses All Art Index wyniosła w okresie 60 lat 111,8%[13]. Jeżeli chodzi o inwestycje na rynku sztuki za pośrednictwem banków to oferują one usługi dla najbogatszych (z majątkiem co najmniej 1 mln PLN), w ramach bankowości prywatnej (tzw. art banking). Te oferty, wciąż we wczesnym stadium rozwoju w porównaniu z zagranicą, znaleźć można m.in. w ofercie banków Noble Bank, Pekao SA, czy w Banku Zachodnim WBK. Usługi art banking polegają na stworzeniu dla klienta strategii inwestycyjnej na rynku sztuki w oparciu o jego preferencje (decyzje inwestycyjne podejmuje ostatecznie klient), czy ubezpieczaniu, przechowywaniu i obsłudze logistycznej zakupu i sprzedaży dzieł.
Najpopularniejszym i najbardziej rozwiniętym segmentem polskiego rynku sztuki jest malarstwo (analogicznie jak na światowym rynku sztuki) i rysunek, stanowiące odpowiednio 72% i 19,6% obrotów polskiego rynku aukcyjnego[14]. Pozostałe dziedziny sztuki odgrywają marginalne znaczenie na polskim rynku – grafika stanowi 2,2% jego wartości, a rzeźba zaledwie 1%[15]. Rynek grafiki jest rynkiem niewielkim, ale stabilnym. Co roku na aukcjach sprzedawanych jest w granicach 520-590 grafik za łączną sumę od 0,9 do 1,3 mln PLN[16]. Rzeźba pozostaje na naszym rynku sztuki segmentem niedocenionym, chociaż na rynku światowym odgrywa równie ważną rolę co malarstwo i rysunek. Być może wynika to z faktu, iż na krajowych aukcjach rzadko pojawiają się cenne obiekty. Na aukcjach sprzedaje się średnio 80-120 dzieł rzeźbiarskich rocznie, a suma sprzedaży oscyluje w granicach 0,7-1,3 mln PLN[17]. Najpopularniejsi artyści na polskim rynku aukcyjnym to przedstawiciele malarstwa współczesnego: Nikifor Krynicki, Wlastimil Hofman i Jerzy Nowosielski (wg danych za 1. półrocze 2012). Na potrzeby polskiego rynku można podzielić rynek sztuk pięknych na rynek sztuki dawnej (powstałej do 1945 r.), rynek sztuki współczesnej (powstałej w latach 1945-1989) oraz rynek sztuki najnowszej (powstałej po 1989 r.).

Inwestycje w sztukę powszechnie uważane są w naszym kraju za inwestycje zarezerwowane wyłącznie dla osób zamożnych. Tymczasem według danych opracowanych przez Dom Aukcyjny Abbey House[18] od 2011 r. ponad 45% zawieranych na polskim rynku sztuki transakcji aukcyjnych to zakupy prac artystów nie przekraczających kwoty 2 tysięcy PLN (dotyczy to prac malarskich i prac na papierze). Do 2009 r. Polacy najczęściej licytowali jednak droższe prace, których cena wahała się między 2 tys. a 10 tys. PLN[19]. Najważniejszą przyczyną zmiany struktury przedziałów cenowych kupowanych przez inwestorów dzieł sztuki jest fakt, iż Polacy najchętniej kupują dzieła młodych artystów (43% liczby wszystkich transakcji), czyli sztukę najnowszą – tańszą i bardziej dostępną. Być może ta popularność wynika z faktu, iż choć obarczona wysokim ryzykiem (nieukształtowana i niepewna pozycja rynkowa młodego twórcy) sztuka ta daje perspektywę osiągnięcia stosunkowo szybkiego i nawet kilkusetkrotnego zysku. Przeciętna cena dzieł z tego segmentu wynosi obecnie ok. 1500 PLN (dynamicznie rośnie jednak odsetek prac sprzedanych za ponad 5 tys. PLN), podczas gdy ogólna przeciętna cena malarstwa wynosi ok. 13,5 tys. PLN[20]. Dla porównania, jeszcze w I połowie 2008 r. średnia cena obrazu w Polsce wynosiła około 31,5 tys. PLN, a dominującym segmentem rynku (60% liczby wszystkich transakcji na rynku) była, gwarantująca bezpieczeństwo lokaty kapitału i pewny zysk, sztuka dawna[21]. W I połowie 2012 r. średnia cena prac w tym segmencie wynosiła 40,9 tys. PLN, z czego wynika, iż dzieła z tej grupy są przeciętnie 26 razy droższe niż dzieła z najpopularniejszego segmentu sztuki młodej. W przypadku sztuki powojennej średnia cena dzieła wyniosła 17,1 tys. PLN. Chociaż zmieniła się struktura sprzedaży sztuki i jej dostępność, to najwyższe transakcje i rekordy cenowe padają za prace artystów doskonale znanych, należących do dawnej sztuki polskiej, przede wszystkim w malarstwie i to ten segment rynku ma największy udział w jego obrotach (63%). Najdroższym wylicytowanym obiektem na polskich aukcjach był XIX wieczny obraz „Rozbitek” Henryka Siemiradzkiego (2,13 mln PLN) wylicytowany w 2000 r. Nieporównywalnie więcej trzeba było zapłacić za najdroższy wylicytowany obraz na rynku światowym – blisko 120 mln USD kosztował „Krzyk” Edwarda Muncha. Jednak takie dzieła oraz koszty ich utrzymania są wysoce kapitałochłonne, więc na te inwestycje mogą pozwolić sobie tylko najbogatsi. Mimo, iż zmniejszyła się bariera wejścia na najpopularniejszy rynek malarstwa, to w innych segmentach sztuki się zwiększyła – ceny rysunków są najwyższe od 1992 r. i wynoszą średnio 12,5 tys. PLN. Jednak ceny tych dzieł, stworzonych przez znanych artystów, są często kilkukrotnie niższe niż ceny obrazów – np., aby stać się właścicielem szkicu Jacka Malczewskiego wystarczy około 2 tys. PLN.

Nie ulega wątpliwości, że zarówno na światowym, jak i na polskim rynku sztuki można osiągnąć duże zyski. W I półroczu 2012 r. w Polsce średnia roczna stopa zwrotu wyniosła 9,4% dla prac trzymanych powyżej roku i 11% dla prac trzymanych powyżej 2 lat. Inwestycje średnioterminowe są jednak najbardziej ryzykowne – jest to grupa, gdzie występuje najwięcej strat. Najwyższe zyski przynosi najstabilniejsza inwestycja długoterminowa. Inwestorzy, którzy przechowywali swoje nabytki powyżej 15 lat, zarobili średnio 47% rocznie. Najwyższe stopy zwrotu przyniosło malarstwo (11,7%) oraz sztuka dawna (13,6%)[22]. Jednak są dzieła, które przynoszą zyski kilkukrotnie i kilkunastokrotnie wyższe – najbardziej dochodowa w ciągu ostatnich lat okazuje się być sztuka współczesna. Obrazy klasyków XX wieku, takich jak Kazimierz Mikulski, Adam Marczyński, czy Wojciech Fangor zyskiwały na wartości 40% rocznie. Najlepsze inwestycje zakończone na polskim rynku aukcyjnym w pierwszej połowie 2012 r. przyniosły stopy zwrotu 83,9%, 81,7% i 39%[23]. Były to odpowiednio pastel Władysława Podkowińskiego, olej Meli Muter i portret Józefa Brandta. Dzieła te zostały wylicytowane w latach 1992 – 1993 (były to więc inwestycje długoterminowe) w okazyjnych cenach (rynek sztuki dopiero się formował) poniżej 10 tys. PLN. Do 2012 r. ich wartość wzrosła kilkunastokrotnie lub kilkukrotnie i wynosiła odpowiednio 110, 165 i 41 tys. PLN. Dla porównania, na rynku światowym w analogicznym okresie najwyższa stopa zwrotu wyniosła „zaledwie” 46,21%[24]. Z przytoczonych wyżej przykładów wynika, że dzieła sztuki dawnej i współczesnej autorstwa uznanego artysty stanowią szczególnie wartościową inwestycję. Zasób wybitnych prac sztuki dawnej na rynku powoli się wyczerpuje (zasilają one kolekcje prywatne i muzealne), jednak nie brakuje dzieł uznanych klasyków sztuki współczesnej, których wartość rynkowa systematycznie rośnie.

2. Inwestycje w wino i whisky

Whisky i wino inwestycyjne to luksusowe, najwyższej klasy alkohole, cieszące się dużą renomą i poszukiwane przez koneserów i kolekcjonerów. Cechują się wysoką jakością, pochodzą od uznanych producentów, są doceniane przez uznanych znawców, najczęściej to stare, dobrze zachowane roczniki, produkowane w ograniczonych ilościach – często to edycje limitowane i unikalne. Im więcej powyższych cech, tym droższy trunek. Inwestycja w wino i whisky może być dokonywana na rynku pierwotnym (w trunek leżakujący w beczkach i oczekujący na rozlanie do butelek, nieoceniony i niesklasyfikowany – En Primeur), na rynku wtórnym (alkohol w skrzynkach sprzedawany na aukcjach i giełdach), poprzez zakup udziałów wybranych winnicach i destylarniach whisky oraz za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych. Jest to inwestycja mogąca generować wysokie stopy zwrotu dzięki malejącej podaży unikatowych trunków i rosnącemu popytowi (o charakterze głównie konsumpcyjnym), przejrzysta i nietrudna do upłynnienia dzięki istnieniu giełd wina i whisky. Jest to jednak inwestycja kosztowna, zależna w pewnym stopniu od sytuacji gospodarczej na świecie, wymagająca znajomości przedmiotu lokaty kapitału i wiążąca się z ryzykiem (utrata kapitału, zmiany wyceny alkoholi, brak regulacji rynkowych).

Najdroższe i najpopularniejsze wina to te francuskie, pochodzące z winnic Bordeaux (95% win inwestycyjnych pochodzi z tej winnicy), Burgundii i Szampanii. Obecnie bardzo ważnym elementem oceny trunków są oceny krytyków, przede wszystkim Roberta M. Parkera, który jest twórcą stustopniowej skali oceny win. Wina inwestycyjne mają zazwyczaj min. 95 punktów w jego rankingu. Wina najwyższej klasy (zwane Premier Crus lub First Growths), cieszące się szczególnym zainteresowaniem inwestorów, produkują m.in. winnice: Lataour, Margaux, czy Mouton Rothschild. Podaż win First Growths jest ściśle określona i nie przekracza 90 000 skrzynek rocznie. Ich ceny wahają się w przedziale 220-3300 i więcej tys. GBP i od 30 lat (z okresowymi spadkami cen w latach 1998 i 2008 oraz na przełomie lat 2011 i 2012) rosną, przynosząc najwyższe stopy zwrotu. Przykładowo, wino Carruades de Lafite osiągnęło 633% zwrotu w ciągu pięciu lat inwestycji (06.2007-06.2012), a wino Château Beychevelle zyskało 128% w analogicznym okresie[25]. Oba wina należą do rocznika 2005, cieszącego się w ostatnich latach największą popularnością. Najdroższym bordoskim winem sprzedanym na aukcji jest sześciolitrowa butelka Cheval Blanc 1947, którą zlicytowano w 2010 r. za 304 tys. USD[26]. Wysokie ceny sprawiają, że pomimo niewielkiego wolumenu wartość rocznej produkcji winnic First Growths  jest znaczna – w 2010 r. wyniosła około 510 mln GBP, a roczna podaż win inwestycyjnych jest szacowana na poziomie około 800 mln GBP-1 mld GBP[27].

Polski rynek wina jest rynkiem małym i młodym, stanowi około 3% rynku europejskiego. Dynamicznie wzrasta jednak liczba inwestorów w wino – w 2011 r. było ich 1900 (o 1000 więcej niż w roku poprzednim), a kwota funduszy zainwestowanych przez Polaków w wino przekroczyła 120 mln PLN[28]. Inwestycjami w wino w Polsce, w ramach zamkniętych i otwartych funduszy inwestycyjnych, zajmują się firmy: Stilnovisti, Wealth Solutions, Logicinvest, Finare Group i Wine Advisors. Przykładowo, Wine Advisors oferuje co najmniej 20% stopę zwrotu przy wkładzie własnym minimum 2 000 GBP w fundusz zamknięty Ipopema Fine Wine Fizan. Strategia funduszu to inwestycje głównie w wina First Growths i uzupełniająco w wina najmłodszego rocznika (En Primeur). Światowym centrum obrotu winem jest londyńska giełda Liv-ex. W latach 2004-2009 była ona giełdą, która dała swoim inwestorom największe zyski, osiągając skumulowaną stopę zwrotu na poziomie około 120%. Dobrze zdywersyfikowany portfel win oparty o wiodący indeks tej giełdy, będący zbiorem 100 najbardziej uznanych win – Fine Wine 100 – przynosi roczną stopę zwrotu w wysokości 10-20%[29]. Optymalny czas inwestycji w wina to 5 lat – w tym okresie ryzyko strat jest znikome, a stopy zwrotu wysokie.

Najlepsze gatunki whisky produkowane są z kolei w Szkocji, w 100 działających tam destylarniach. Jedne z najdroższych 30-letnich marek whisky z tego regionu o cenie powyżej 30 tys. USD za butelkę to: Laphroaig, The Macallan, czy Highland Park[30]. Największą rolę dla inwestorów odgrywa rynek ekskluzywnych, najwyższej jakości whisky typu single malt. Za kilkudziesięcioletnie egzemplarze trzeba zapłacić kilkadziesiąt tysięcy funtów jednak dają często dają one stopę zwrotu w wysokości kilkuset procent,  np. Black Bowmore, rocznik 1964 osiąga wzrost ceny średnio o 144% rocznie. Najdroższą butelką whisky w historii, wpisaną do księgi rekordów Guinnessa, jest 64-letni Macallan, sprzedany za kwotę 460 tys. USD (ok. 291 tys. GBP). Według Whisky Exchange większość znanych marek whisky, takich jak np. Brora, Killyloch, czy Lochside wyczerpie się w ciągu około 3-4 lat, w związku z czym ich cena będzie rosnąć. W Polsce inwestować w whisky można za pośrednictwem firm: Stilnovisti, Wealth Solutions i Finare Group. Oferują one zakup udziału w funduszu lub pośrednictwo w obrocie whisky na platformie World Whisky Index. Perspektywa tych inwestycji to 3-5 lat.

3. Inwestycje w wybrane przedmioty kolekcjonerskie

Rynek kolekcjonerski jest rynkiem pasjonatów i hobbystów, na którym może inwestować praktycznie każdy. Wartość przedmiotów kolekcjonerskich zazwyczaj wzrasta wraz ze wzrostem inflacji, a nieefektywność rynku – zwłaszcza w Polsce, gdzie rynek ten jest we wczesnej fazie rozwoju – daje możliwość skorzystania z licznych okazji rynkowych (zakup przedmiotu na aukcji, giełdzie staroci, w antykwariacie po cenie niższej niż jego wartość rynkowa) i osiągnięcia satysfakcjonujących stóp zwrotu. Rynek kolekcjonerski charakteryzuje się też negatywną korelacją ze stopami zwrotu z aktywów finansowych. Z drugiej strony jest on rynkiem mało płynnym, gdzie trudno ustalić rzeczywistą wartość przedmiotów i sprzedać je po oczekiwanej cenie.

Jedną z możliwości inwestycji na rynku kolekcjonerskim jest zakup znaczków. Inwestycja powinna trwać  od 5 do 10 lat i przynieść stopę zwrotu na poziomie średnio 6-7% w skali roku. Podaż znaczków inwestycyjnych, najbardziej wartościowych czyli wydrukowanych w niewielkich nakładach, ostemplowanych czy z błędami, jest ograniczona, więc ich ceny rosną. W Polsce najcenniejsze egzemplarze osiągają ceny nawet powyżej 20 tys. PLN, np. „Orzeł w wieńcu” z 1929 r. z błędnym nominałem kosztuje 70 tys. PLN. Uznaniem cieszą się znaczki z okresu Polski międzywojennej i z okresu PRL-u, a najdroższe są te ze stemplem warszawskim. Co ciekawe, zarobić można też na znaczkach współczesnych. Seria znaczków „Ocaleni” emitowana z błędem w 2011 r. za 35 PLN obecnie kosztuje 70-80 PLN. Inwestować z znaczki można głównie na aukcjach internetowych, np. firmy Interfil.

Inwestować można także w pocztówki. Kartki można nabyć już od kilku złotych za sztukę, jednak za najbardziej unikatowe pocztówki, np. z zapiskami J. Piłsudzkiego trzeba zapłacić  kilka tysięcy złotych. Cena kartek wydanych do 1905 r. to co najmniej 40 PLN. Czynniki wpływające na cenę pocztówek to m.in. rzadkość, wiek, technika wykonania, błędy drukarskie jak również temat. Szczególnie cenne są pocztówki namalowane przez Kossaka czy Witkacego. Najpopularniejsze tematy kartek to Kresy, tematyka przemysłowa czy judaica. Zakupu pocztówek można dokonać na aukcjach katalogowych np. krakowskiego antykwariatu Rara Avis czy serwisu filokartysta.pl lub aukcjach internetowych, np. Oficyny Wydawniczej M-C. Liczba polskich kolekcjonerów to ok. 4 tys. osób.

Ciekawy jest również polski rynek plakatu – przeważają na nim zagraniczni kupujący. Zagranicą polski plakat cieszy się dużym uznaniem, zwłaszcza plakaty socrealistyczne, z okresu międzywojennego, okolicznościowe i przygotowane do filmów amerykańskich. Ich ceny dochodzą nawet do kilkunastu tysięcy złotych. Plakaty kolekcjonerskie można zakupić w polskich domach aukcyjnych, takich jak Desa Unicum.

Podsumowanie

            Uważam, iż polski rynek inwestycji emocjonalnych, wraz ze wzrostem podaży aktywów jak również popytu kreowanego coraz zamożniejszą klasę średnią oraz upowszechnieniem dostępu do rynku, będzie dalej dynamicznie się rozwijał. Wzrostowi jego wartości sprzyjać będzie doszacowanie obracanych na nim aktywów. Obecnie ceny polskiej sztuki i przedmiotów kolekcjonerskich są średnio kilka razy niższe od podobnych (jakościowo, gatunkowo) aktywów zagranicznych. Na wzrost popularności inwestycji emocjonalnych wpłynie z kolei zwiększenie się, w dobie niepewności na rynkach finansowych, wymagań inwestorów dotyczących bliskiej korelacji bezpieczeństwa i wysokiej stopy zwrotu z inwestycji. Nie bez znaczenia będzie też upowszechnienie wiedzy o inwestowaniu alternatywnym, a zwłaszcza tezy, że to, co jest dobre dla kolekcjonerów i konsumentów, może być również dobrą inwestycją.

Streszczenie

            Artykuł przedstawia możliwości alternatywnego inwestowania w Polsce. Skupia się na opisie dostępności, cech charakterystycznych i uwarunkowań inwestycji w sztukę, wino i w przedmioty kolekcjonerskie. Autorka przeprowadziła także analizę zyskowności wybranych decyzji inwestycyjnych oraz przedstawiła perspektywy rozwoju rynku inwestycji emocjonalnych w Polsce.

 

Summary

            This article describess an alternative investment opportunities in Poland. It focuses on the description of the characteristics, availability and determinants of investment in art, wine and collectibles. The author has also carried out an analysis of the profitability of selected investment decisions and presented market prospects of emotional investments in Poland.

 

Bibliografia

Chorążewska – Wojtuk A. Inwestycje alternatywne – sztuka zarabiania, „Miesięcznik Kapitałowy” 2012, nr 5.

Gucwa S., Unikalność ma swoją cenę. Inwestycje w whisky, „Akcjonariusz” 2012, nr 2.

Inwestycje alternatywne http://www.derywaty.com.pl.

Mikita M., Pełka W., Rynki inwestycji alternatywnych, Poltext, Warszawa 2009.

Opolski K., Potocki T., Świst T., Wealth Management Bankowość dla bogatych, CeDeWu, Warszawa 2010.

Polski rynek aukcyjny. Raport z pierwszego półrocza 2012 r., Abbey House.

Pruchnicka – Grabias I., Inwestycje alternatywne, CeDeWu, Warszawa 2008.

Raport Rynek sztuki na świecie, Wealth Solutions, 2011 r.

Rynek dóbr luksusowych w Polsce, Raport KPMG w Polsce, edycja 2011.

Rynek i sztuka http://rynek-sztuki.pl.

Stilnovisiti, http://www.stilnovisti.pl.

Wealth Solutions, http://www.wealth.pl.



[1] P. A. Samuelson, W. D. Nordhaus, Ekonomia, tom 2, PWN, Warszawa 2004,  s. 71.

[2] Analizy Online, www.analizy.pl/fundusze/wiadomosci/zalacznik/12853, 05.09.2012.

[3] Ibidem.

[4] K. Opolski, T. Potocki, T. Świst, Wealth Management. Bankowość dla bogatych, CeDeWu, Warszawa 2010, s. 181 – 190.

[5] Polski rynek aukcyjny. Raport z pierwszego półrocza 2012 r., Abbey House.

[6] Raport Rynek sztuki 2011, portal rynek-sztuki.pl, 20.10.2012.

[7] Chiny światowym liderem sztuki, forbes.pl, 22.03.2012.

[8] E. Szulc, Cudotwórcy z Opactwa, Forbes, 02.06.2011.

[9] K. Opolski, T. Potocki, T. Świst, op. cit., CeDeWu, Warszawa 2010, s. 181 – 190.

[10] Raport z rynku sztuki. Podsumowanie rynku aukcyjnego w Polsce w I połowie 2008 r., Wealth Solutions, 2.10.2008, s. 2.

[11] T. Goliński, Rynek wina i sztuki. W: U. Ziarko-Siwek (red), Tradycyjne i alternatywne inwestycje finansowe, CeDeWu, s. 194.

[12] M. Maneker, Collector’s Fund Launches Second American Investment, artmarketmonitor.com, 3.09.2011.

[13] W latach 1951 – 2011.

[14] Polski rynek aukcyjny. op. cit.

[15] Ibidem.

[16] Raport KPMG, Rynek dóbr luksusowych w Polsce, edycja 2011, 20.10.2012.

[17] Ibidem.

[18] J. Kozak, Ile kosztuje sztuka?, inwestycje.pl, 11.09.2012.

[19] Polski rynek aukcyjny. Raport z pierwszego półrocza 2012r., Abbey House.

[20] Polski rynek aukcyjny.  op. cit.

[21] Raport z rynku sztuki.  op. cit.

[22] Polski rynek aukcyjny, op. cit.

[23] Polski rynek aukcyjny, op. cit.

[24] Raport Rynek sztuki na świecie, Wealth Solutions, 2011, 21.10.2012.

[25] Dane firmy Wealth Solutions, http://www.wealth.pl, 21.10.2012.

[26] M. Mikita, W. Pełka, Rynki inwestycji alternatywnych, Poltext, Warszawa 2009, s. 227.

[27] Najdroższe wina świata, biznes.onet.pl, 10.05.2012.

[28] To był rok wina w Polsce, gieldainwestora.pl, 10.02.2012.

[29] K. Opolski, T. Potocki, T. Świst, op. cit., s. 184.

[30] I. Pruchnicka-Grabias, op.cit., s. 247.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis mogą również zainteresować Cię:

Zostaw komentarz

Podpowiedź - możesz użyć tych HTML tagów i atrybutów:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>